A co, jeśli nie ma miłości?
Jeśli to jest tylko zwykła chemia?
Może ciągle żyję w zauroczeniu.
Ale nie mam zamiaru z niego wyjść.
Liczy się tu i teraz.
Ważne jest, że mam go przy sobie.
Kiedyś, gdy jeszcze byłam małą dziewczynką marzyłam o księciu na białym koniu. Chciałam, aby uwolnił mnie z mojej twierdzy i zabrał do zamku. Mieszkałabym z nim. Zostałabym księżniczką. Żyłabym długo i szczęśliwie. Tak jak wszystkie księżniczki Disneya. Chyba najbardziej lubiłam Ariel. Była taka jak ja. Znalazła miłość nie ze względu na wygląd, a serce. Przecież to jest najważniejsze, prawda? Rude też jest piękne. Może i nie dostałam księcia z bajki, ale mojego Lubego nie zamieniłabym za nic.
***
Życie jest okrutne. Gdy jestem sama myślę o tych okropnych chwilach. Myślę o wszystkim, co przeżyłam. Ciągle w głowie mam słowa mamy 'Nie nadajesz się do niczego!' oraz sióstr 'Jesteś do bani!'. Za wszelką cenę chciałam im pokazać, że ich myśli są złe. Dlatego wystartowałam do 'Violetty'. Nie mając żadnego doświadczenia udało mi się wygrać. Nawet w tych chwilach, gdy się radowałam moja rodzina nawet mnie nie chciała wesprzeć. Słysząc ciągle 'Zawsze mogłaś mieć rolę pierwszoplanową'; 'Nie postarałaś się' miałam już dosyć życia. Bardzo się cieszyłam, że mogę się od nich wszystkich uwolnić. Okazało się, że cała obsada serialu będzie miała swój osobny blok. Dostało mi się mieszkanie na przeciw Lodovici. Jest bardzo przyjemną osobą, myślałam, że będzie gorzej. Nawet się zaprzyjaźniłyśmy. Przedstawiła mi też Albę. Chociaż jest ode mnie starsza, to naprawdę nie odczułam tego. Dziewczyny pomogły mi bardzo. Alba powiedziała, że gdy mam już dosyć życia to wystarczy, że zamknę oczy, policzę do dziesięciu i pomyślę o miłych dla mnie rzeczach. Postanowiłam to wykorzystać.
Jeden.
Dwa.
Trzy.
Cztery.
Sześć.
Osiem.
Dziesięć.
Muzyka. Tak. To jest to.
Taniec.
Cała czarna magia złych problemów prysła. Jednak to prawda. Myślałam, że to jakieś bujdy, ale moje nowe przyjaciółki miały rację. Dlaczego ja wcześniej na to nie wpadłam? Przecież to jest proste. Jeden ruch, i wszystkie problemy znikają.
Wzięłam moją gitarę i zaczęłam śpiewać. Chyba to jest najlepsze rozwiązanie w tej chwili. Dostałam już spis piosenek, których będzie trzeba się nauczyć. Dosyć sporo ich. Może podołam temu, a może nie? Kto to wie? Od pierwszego wejrzenia zakochałam się w 'Ser Mejor'. Zaczęłam ją od razu grać. Miała taką inną melodię, niż te wszystkie inne Disneyowskie piosenki. Ten tekst jest nawet spoko.
Postanowiłam przejść po wszystkich mieszkaniach, żeby zapoznać się ze współlokatorami. Chyba to był zły pomysł. Zaczęłam od samej góry. Tam nawet jeszcze dało się przeżyć. Przynajmniej wiem, że mogę tam spotkać Albę. Mercedes jest fajna. Jest cicha, a ja lubię takie osoby. Później odwiedziłam kolejno: Jorge, Facundo - który jest naprawdę przyjemny, chyba pasuje do Alby, Martinę - czyli główną panią. Ma dopiero czternaście lat. Widać, że była zagubiona. W sumie, nie dziwię się jej. Będzie pracować wśród dorosłych. Współczuję jej. Może da radę. Za bardzo nie chciała rozmawiać, więc jej nie zmuszałam. Później poznałam jeszcze Samuela. Nie wiem czemu ludzie obrażają czarnoskórych. Są naprawdę mili. A przynajmniej Samu. Polubiłam go. Z tego co wiem, to będziemy grać parę w serialu. Fajnie, tylko że on mi się nie podoba. Jest bardzo słodki, ale jednak coś mnie od niego odpycha, lecz nie wiem co. Potem jeszcze spotkałam kilka osób w JEGO.
Tak, jego. Nie wiem, co się ze mną stało, gdy go tylko zobaczyłam. Zamurowało mnie. Coś przeze mnie przeszło. Duch? Dreszcz? Jak byłam mała, i mama mnie jeszcze kochała to zawsze mówiła, gdy miałam dreszcze: 'Pewnie duch przez Ciebie przeszedł!'. Zawsze wtedy mnie przytulała. Brakuje mi tego. Tej dobroci w ludziach. Podeszłam do tego chłopaka. Chciałam zagadać. Chyba palnęłam jakieś głupstwo, nawet nie wiem.
-Cześć. Nazywam się Ruggero. A ty? - Uśmiechnął się do mnie. Po prostu się rozpłynęłam. Jego grzywa była piękna, taka... inna. Może nie koniecznie bujna. Coś mnie do niej ciągnęło. I jeszcze te oczy. Wręcz zastygłam w bezruchu, gdy w nie spojrzałam. Te piwne paczadełka przyciągnęły mnie bliżej do niego. Zaciekawiła mnie bardzo jego osobowość. Cały czas się uśmiechał. Czy on nie zwraca uwagi na zło, które kryje się w ludziach? Na ten jakże niesprawiedliwy świat? A co, jeśli jest po jakichś narkotykach? Przecież na Ziemi walczy się teraz z uzależnieniami. Coraz to częściej niepełnoletnie osoby korzystają z dopalaczy, prawda? Chłopak ma dopiero osiemnaście lat, więc bym się nie zdziwiła.
-Em, e, e. - Nie potrafiłam wykrztusić ani słowa. - A, no tak, Candelaria! Ale mów mi Cande.
-Candelaria... Ojć, przepraszam, Cande. Bardzo ładne imię. Miło mi Cię poznać. - Wymówił to tak płynnie, że po prostu nie wiedziałam, czy to anioł, czy zwykły człowiek.
-Bardzo dziękuję.
-Wierzysz w to, że Anioły istnieją na Ziemi?
-Pewnie to kolejne bzdury. Nie ma Aniołów. Nie ma Boga. Nie ma niczego, co jest piękne. To tylko wytwór wyobraźni. Wyobrażamy sobie piękne rzeczy, które tak naprawdę nie istnieją. To jest tak jak z miłością. Przecież to 'coś' nie może być w śród nas. To tylko zwykła chemia.
-To w co ty wierzysz?
-Jedyne, co mnie pokusiło do wiary w to, to zauroczenie.
-Zauroczenie? Dlaczego?
-Miłości nie ma. Ale jednak musi być coś, co nas ciągnie do drugiej osoby. Przecież jest coś większego niż przyjaźń, prawda? Czujemy to 'coś' najczęściej do osoby płci przeciwnej, ale życie to jedno wielkie chamstwo, i czasami płata nam figle. Możemy się równie dobrze zauroczyć osobą tej samej płci. Gdy mój tata jeszcze żył, cały czas powtarzał: 'Takich ludzi trzeba zamykać w ośrodkach do tego przeznaczonych! Jak można kochać kogoś, kto jest taki jak ty? No jak można?! Przecież tak się nie stworzy rodziny!'. Ale to inna bajka. Wracając do zauroczenia. Nawet w tej Waszej całej miłości można oddać za kogoś życie. Ja to traktuję jako zauroczenie. Niezbyt mnie ciągnie do wiary w miłość.
-Wow. Cały czas, odkąd Cię poznałem myślę, że spadłaś z Nieba.
-Jak Anioł?
-Dokładnie jak Anioł. Może i zawsze wmawiano mi, że Aniołki są tylko blondynkami. Teraz, dzięki Tobie przestałem w to wierzyć. Jednak Rude Anioły też istnieją. I to Ty jesteś jednym z nich!
-Ta. Jasne. Ja? Ja jako Anioł? Jestem okropną osobą.
-Jesteś wspaniała. Dla mnie jesteś po prostu sobą. Lubię takie osoby.
-Nie będę udawać jakichś Lafirynd. Oryginalność to podstawa.
-Już Cię lubię Candzia. Mogę tak mówić, prawda? Słodko to brzmi.
-Mów jak chcesz. Możesz nawet mnie nazywać Panną Molfese, byleby tylko nie Candelarią.
-No i super. Jesteś dosyć zadziorna, Candzia.
-To miał być komplement? Jeśli tak, to dziękuję. O Jezu, już tak późno? Przepraszam Cię, ale muszę już iść. Do zobaczenia jutro na planie, Ruggero.
O Boże. Ten Ruggero jest genialny. Ale nadal nie wiem, co on się przyczepił tak do tych Aniołów. Chyba porozmawiam o tym z moimi nowymi przyjaciółkami.
-Cześć Lodo, czy mogłabym z Tobą porozmawiać? To jest bardzo ważne. - Dziewczyna zjawiła się w minutę. Chyba bardzo się do mnie przywiązała - i z wzajemnością.
-Co się stało? Pogotowie ratunkowe 'Ciocia Lodovica' zawsze na służbie. - Hah, widać, humor jej dopisuje.
-Chyba się zauroczyłam. Chociaż nie wiem. Ty powinnaś wiedzieć, też jesteś Włoszką, tak jak Ruggero.
-No to nieźle. Kojarzę tego Ruggero. To ten, co będzie grał Federico, no nie? No tak. Chmm. Poczekaj, zobacz czy rzeczywiście się zakochałaś czy nie. Jeśli nadal będziesz coś do niego czuć, zagadaj i tyle.
-Uwielbiam Cię. Lodovica. - Po całej rozmowie przytuliłyśmy się. Bardzo dobra z niej przyjaciółka. To szczęście, że ją mam.
-Cześć. Nazywam się Ruggero. A ty? - Uśmiechnął się do mnie. Po prostu się rozpłynęłam. Jego grzywa była piękna, taka... inna. Może nie koniecznie bujna. Coś mnie do niej ciągnęło. I jeszcze te oczy. Wręcz zastygłam w bezruchu, gdy w nie spojrzałam. Te piwne paczadełka przyciągnęły mnie bliżej do niego. Zaciekawiła mnie bardzo jego osobowość. Cały czas się uśmiechał. Czy on nie zwraca uwagi na zło, które kryje się w ludziach? Na ten jakże niesprawiedliwy świat? A co, jeśli jest po jakichś narkotykach? Przecież na Ziemi walczy się teraz z uzależnieniami. Coraz to częściej niepełnoletnie osoby korzystają z dopalaczy, prawda? Chłopak ma dopiero osiemnaście lat, więc bym się nie zdziwiła.
-Em, e, e. - Nie potrafiłam wykrztusić ani słowa. - A, no tak, Candelaria! Ale mów mi Cande.
-Candelaria... Ojć, przepraszam, Cande. Bardzo ładne imię. Miło mi Cię poznać. - Wymówił to tak płynnie, że po prostu nie wiedziałam, czy to anioł, czy zwykły człowiek.
-Bardzo dziękuję.
-Wierzysz w to, że Anioły istnieją na Ziemi?
-Pewnie to kolejne bzdury. Nie ma Aniołów. Nie ma Boga. Nie ma niczego, co jest piękne. To tylko wytwór wyobraźni. Wyobrażamy sobie piękne rzeczy, które tak naprawdę nie istnieją. To jest tak jak z miłością. Przecież to 'coś' nie może być w śród nas. To tylko zwykła chemia.
-To w co ty wierzysz?
-Jedyne, co mnie pokusiło do wiary w to, to zauroczenie.
-Zauroczenie? Dlaczego?
-Miłości nie ma. Ale jednak musi być coś, co nas ciągnie do drugiej osoby. Przecież jest coś większego niż przyjaźń, prawda? Czujemy to 'coś' najczęściej do osoby płci przeciwnej, ale życie to jedno wielkie chamstwo, i czasami płata nam figle. Możemy się równie dobrze zauroczyć osobą tej samej płci. Gdy mój tata jeszcze żył, cały czas powtarzał: 'Takich ludzi trzeba zamykać w ośrodkach do tego przeznaczonych! Jak można kochać kogoś, kto jest taki jak ty? No jak można?! Przecież tak się nie stworzy rodziny!'. Ale to inna bajka. Wracając do zauroczenia. Nawet w tej Waszej całej miłości można oddać za kogoś życie. Ja to traktuję jako zauroczenie. Niezbyt mnie ciągnie do wiary w miłość.
-Wow. Cały czas, odkąd Cię poznałem myślę, że spadłaś z Nieba.
-Jak Anioł?
-Dokładnie jak Anioł. Może i zawsze wmawiano mi, że Aniołki są tylko blondynkami. Teraz, dzięki Tobie przestałem w to wierzyć. Jednak Rude Anioły też istnieją. I to Ty jesteś jednym z nich!
-Ta. Jasne. Ja? Ja jako Anioł? Jestem okropną osobą.
-Jesteś wspaniała. Dla mnie jesteś po prostu sobą. Lubię takie osoby.
-Nie będę udawać jakichś Lafirynd. Oryginalność to podstawa.
-Już Cię lubię Candzia. Mogę tak mówić, prawda? Słodko to brzmi.
-Mów jak chcesz. Możesz nawet mnie nazywać Panną Molfese, byleby tylko nie Candelarią.
-No i super. Jesteś dosyć zadziorna, Candzia.
-To miał być komplement? Jeśli tak, to dziękuję. O Jezu, już tak późno? Przepraszam Cię, ale muszę już iść. Do zobaczenia jutro na planie, Ruggero.
O Boże. Ten Ruggero jest genialny. Ale nadal nie wiem, co on się przyczepił tak do tych Aniołów. Chyba porozmawiam o tym z moimi nowymi przyjaciółkami.
-Cześć Lodo, czy mogłabym z Tobą porozmawiać? To jest bardzo ważne. - Dziewczyna zjawiła się w minutę. Chyba bardzo się do mnie przywiązała - i z wzajemnością.
-Co się stało? Pogotowie ratunkowe 'Ciocia Lodovica' zawsze na służbie. - Hah, widać, humor jej dopisuje.
-Chyba się zauroczyłam. Chociaż nie wiem. Ty powinnaś wiedzieć, też jesteś Włoszką, tak jak Ruggero.
-No to nieźle. Kojarzę tego Ruggero. To ten, co będzie grał Federico, no nie? No tak. Chmm. Poczekaj, zobacz czy rzeczywiście się zakochałaś czy nie. Jeśli nadal będziesz coś do niego czuć, zagadaj i tyle.
-Uwielbiam Cię. Lodovica. - Po całej rozmowie przytuliłyśmy się. Bardzo dobra z niej przyjaciółka. To szczęście, że ją mam.
***
Trzy miesiące później...
-Nie! Zostaw mnie! Nie pójdę do niego! Lodo!
-Przecież musisz z nim porozmawiać!
-A co? Jeśli nadal nie jestem pewna?
-Bawisz się ze mną w podchody, Cande?
-Porozmawiam z nim, ale nie dziś.
-Słabo Ci wierzę, ale muszę.
-Dziękuję? A teraz zmykaj na plan.
-Po co?
-Przecież dzisiaj masz kręcić sceny!
-O Jezu, zapomniałam! Już lecę!
Lodo od pewnego czasu jest nierozgarnięta. Może jej też się ktoś podoba? Chciałabym. Ostatnio dosyć często widzę ze sobą Albę i Facundo. Może też ze sobą kręcą? Tylko ja zostałam sama. Ten Aniołek, który podobno ma branie. Ludzie kochają kłamać. Tylko dlaczego to robią? Po co? Dla przyjemności? Co w tym fajnego? Może ja też zacznę kłamać. Może zrozumiem, co takiego fajnego jest w tym. Rudy Anioł stanie się Diablicą. Podoba mi się ten pomysł. W sumie podobno Rudzi są fałszywi. Czyli, że też kłamią. Ale... Czy powinnam? Przecież ja nie potrafię kłamać. Zawsze zaczynam się śmiać na cały głos, jak przestaję mówić prawdę. Czasami mam też drgawki w rękach. Może lepiej będzie, jak zaprzestanę na byciu sobą. Zaczynam stawać się kimś innym, a tak nie powinno być. Dosyć już tego. Nie mogę. Nie mogę się zacząć zmieniać. Nawet dla innych. Muszę być sobą.
Jeden.
Dwa.
Pięć.
Sześć.
Dziewięć.
Dziesięć.
Muzyka.
Taniec.
Pasje.
Ruggero.
Tego mi było trzeba. Wyłączyć się chociażby na chwilę. Za dużo problemów. Za dużo pytań, za mało odpowiedzi. Skąd ja to znam? Nie wiem. Może jak byłam mała, miałam też takie problemy? W sumie to już nie wiem. Pogubiłam się już. Lepiej, jak zostawię ten temat. Znowu narobię sobie problemów, i potem nie będę spać po nocach, bo będę chciała je rozwiązać. Od zawsze tak miałam. Bałam się, że jak nie rozwiążę moich problemów to one będą mnie dręczyć przez całe życie. Teraz staram się, aby one po mnie spływały. Po prostu olewam je. Chociaż nie zawsze mi się udaje. Poradzę sobie. A przynajmniej tak myślę.
***
Minęły już cztery lata. Violetta się skończyła. W końcu udało mi się odważyć rozmawiać o uczuciach z Ruggero. To była dla mnie bardzo trudna rozmowa, bałam się, że nie wyjdzie. A jednak się udało. Zwlekałam z tym prawie rok. Lodovica miała do mnie żal o to, ale wiem, że mnie rozumiała. Problemy nadal istnieją i mnie męczą, ale staram się je olewać. Tak mi poradzili przyjaciele. Czeka mnie jeszcze długa trasa z moją nową rodziną. Tak siebie nazywamy. Te cztery lata dały nam bardzo dużo. Wiele się nauczyłam. Teraz bardzo trudno będzie mi się rozstać z tym serialem. Zżyłam się z nim. Najgorzej będzie po trasie. Zakończyć życie z wszystkimi? Zakończyć ten rozdział? Przecież to będzie najgorsza rzecz w moim życiu. Czy to przeżyję? Jeszcze nie wiem. Najbardziej kibicuję mojej siostrze Lodo, która odchodzi od Nas, aby kontynuować swoją międzynarodową trasę. Lodovica World Tour - w skrócie Lodo Live. Na szczęście będę mieć przy sobie drugą siostrę, Albę. Żegnaj Estudio Baires!
Jest to moje pierwsze opowiadanie.
Bardzo dziękuję Aci i Julce.
Zmotywowałyście mnie do założenia bloga!
Jesteście moją inspiracją.
To opowiadanie jest specjalnie dla Was.
Roksana.

Niepokojąca przypomina Aćkowe "Anioły...". Nawet bardzo. Inspiracja inspiracją, ale to... No właśnie. Sapphire nie dorownasz, nawet nie próbuj.
OdpowiedzUsuńNie mam zamiaru dorównywać Sapphire. Acia naprawdę dobrze pisze, bardzo jej tego zazdroszczę. Nie miałam zamiaru kopiować tego. Wena weną. To nie jest moja wina, że po prostu to tak wygląda, ale po prostu wena tak mnie natchnęła, więc to napisałam. Bardzo przepraszam, jeśli to rzeczywiście wygląda jak Aci 'Anioły'. :(
UsuńCześć! Bardzo ładny OS, szczególnie mi się spodobał, bo Ruggelaria - kibicuję im od początku <33
OdpowiedzUsuńZłożyłam już propozycję, mam nadzieję, że ją rozpatrzysz! ;)
Chcę Cię jeszcze zaprosić do dołączenia do spisu blogów o Violettcie - http://hey-brothers.blogspot.com/. Serdecznie zapraszam, pomagam się wypromować i ogarnąć w blogsferze ;>
Pozdrawia,
Catherine
Julka.Czekaj,to ja?Bo nie jestem pewna.Jeśli tak to nie ma za co.A co do bloga-świetnie piszesz:)
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuję. :) PRZEPRASZAM, ALE TO BARDZO, ale akirat to nie o Ciebie chodzi. ;-;
UsuńOk.Spoko.Czyli to @kornelia80?
UsuńNiee. XD To moja kochana trochę rąbnięta Julcia - @CarmelleCauviglia.
UsuńA spoko haha
UsuńŚlicznie piszesz, kochana :) No i to raczej już nieaktualne, ale nie przejmuj się bo to co piszesz naprawdę różni się od twórczości Aci ;**
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)