piątek, 24 lipca 2015

Pod tym wszystkim.



               Z tego co wiem nazywam się Alba, ale mój chłopak chyba o tym nie wie, bo cały czas mnie nazywa ‘Misiaczkiem’; ‘Dzióbaskiem’; ‘Kochaniem’ i tym podobnymi zdrobnieniami. Udajemy, że nie jesteśmy parą, bo może nas spotkać nalot fanów. Na swoim blogu piszę o wymyślonym facecie, który nawet nie istnieje (chyba), i nazywam go swoim Kotkiem. Facu może być zazdrosny, że nazywam jakiegoś gościa pieszczotliwie, ale jakoś mu to wynagrodzę. Jeśli nadal nikt się nie domyślił, to moim Misiaczkiem jest Facundo Gambande.

 ***
-Facundo! Facundo! – Krzyczę. Chyba znowu udaje, że mnie nie słyszy. Ciekawe co tym razem przeskrobał. – Co żeś ty narobił?! Stłukłeś mój ulubiony wazon!
-Ale Misiu, to nie było specjalnie… On jakoś tak sam spadł…
-Jak sam spadł?! Jak mógł sam spaść?! I nie misiaczkuj mi tutaj, pewnie zapomniałeś jak mam na imię?!
-Nie prawda, przecież pamiętam jak ma na imię moja dziewczyna…
-No to jak?!
-Em, e… O! Poczekaj, to Jorge dzwoni. – No i wyszedł. Pójdę go lepiej podsłuchiwać, bo jeszcze znowu coś wykombinuje.
Słyszę dobiegające dźwięki z łazienki. A więc tam zamknął się. Znając go, pewnie nadal myśli, że drzwi są dźwiękoszczelne. Wymieniałam je miesiąc temu, gdy zaczął coś przede mną ukrywać. Znalazł jakąś lepszą kryjówkę, gdzie omawia te swoje sprawy z chłopakami, a ja nadal nie odkryłam gdzie. O, coś słychać. ‘Stary, jak miała na imię moja dziewczyna?’ – Skąd ja wiedziałam, że o to zapyta. ‘Alba, no właśnie! Dzięki. Wiedziałem, że na A, ale miałem mętlik między Angeliką a Albą.’ - Jak on mógł pomylić moje piękne imię z jakąś Angeliką? No jak mógł? Nawet nie wyglądam na dziewczynę z takim imieniem. O nie, chyba mnie zauważył. ‘Musze kończyć, bo Alba mnie szpieguje.’ – Miałam rację, zauważył mnie. Czemu, czemu, czemu? Posłuchałabym sobie jeszcze.
-Alba? – Wyszedł. Jestem trochę zmieszana, nie wiem co powiedzieć.
-No ja, a kto? – Jedyne co mi przyszło do głowy.
-Czy ty mnie szpiegujesz?
-Ja? Ja? No chyba we mnie nie wierzysz. Po co miałabym Cię szpiegować? – On to odkrył. Ciekawe jak.
-Jesteś zazdrosna! – Uśmiechnął się. Jeszcze się ze mnie śmieje, trzymajcie mnie.
-Ja? Ja? Przecież ja bym w życiu nie była zazdrosna o Ciebie!
-Na pewno?
-Na pewno. A teraz Cię przepraszam, ale umówiłam się z dziewczynami na kawę. – Musiałam jakoś zmienić temat.
Poszłam się jeszcze przebrać, bo rzeczywiście zapomniałam, że umówiłam się z Cande i Lodo w kawiarni. Przeszukałam całą moją garderobę, aż znalazłam moje ulubione ubranie. Różowa spódniczka do ud i szary sweterek. Po prostu uwielbiam tą stylizację, jest bardzo słodka. Do tego jeszcze te białe baleriny, które mają takie małe diamenciki. Dobrałam sobie jeszcze kilka bransoletek i naszyjnik, który dostałam od moich przyjaciółek na dwudzieste szóste urodziny. To było kochane, jak moi przyjaciele urządzili mi imprezę.

***
-Cześć dziewczyny! Bardzo Was przepraszam za spóźnienie, ale wiecie jaki jest Facundo… - Musiałam się tłumaczyć przed nimi, bo mój chłopak miał ochotę mnie oskarżać. No cóż, takie jest życie.
-A Ty znowu o Facu. Daj mu już święty spokój, cały czas na niego krzyczysz. Pogódź się z nim, a nie cały czas będziecie żyć w stanie wojny. Przecież jesteście parą, prawda? – Dlaczego ona zawsze musi mieć rację? Dlaczego ta Lodo musi być taka mądra?
-No nie wiem… - Jestem naprawdę zmieszana. –Ale przecież to on zapomniał o moich urodzinach, prawda? To on powinien przepraszać, a nie ja.
-Dobra, ale przeprosił, prawda? I jeszcze zrobił ci taką romantyczną kolację, też bym tak chciała. – Nie obyłoby się bez wtrącenia Candelarii. One mają rację.
-Chyba mamy rację, prawda, Cande? – Dudu, bo tak ją wszyscy pieszczotliwie nazywają, tak słodko uśmiechnęła się do Candelory, że aż mi się ciepło zrobiło. Kocham moje przyjaciółki i za nic bym ich nie wymieniła.
-No dobra. Przyznaję, macie rację. – Musiałam im przecież ulegnąć, chociaż rzeczywiście ją mają.
-Ha! Wiedziałyśmy! – Tak ślicznie to zabrzmiało, jak krzyknęły to samo w jednym momencie.
Przez całe popołudnie rozmawiamy o rzeczach ważnych, i mniej ważnych. Wiele się dowiedziałam, tak dawno się nie widziałyśmy. Bardzo za nimi tęskniłam. Cande wyjechała z Ruggero do Włoch, a Lodo jak to Lodo podróżowała po świecie. Po prostu nie mogłam powstrzymać łez, gdy musiałyśmy się rozstać. Ile czasu nie będziemy się znowu widzieć? To pytanie pewnie będzie mnie nurtowało przez cały dzień. Może jednak tym razem Candelaria przywiezie ze sobą Ruggero do Argentyny? W sumie to nie wiem. Najbardziej mnie ciekawi, co wymyśli Lodovica. Może znowu poleci nagrać jakiś teledysk do Polski? Im więcej pytań, tym mniej odpowiedzi. Ale jedno wiem na pewno. Nigdy i nic nas nie rozdzieli!
***
Po długim żegnaniu się z dziewczynami wróciłam do domu. Na szczęście zastałam tam Facu. Ale chwila, on z kimś siedzi na kanapie! I to na pewno nie jest mężczyzna! A ja głupia chciałam się z nim pogodzić. Jak ja mu zaraz wygarnę to się chłopak nie pozbiera.
-Co ty wyprawiasz?! – Wściekłam się tak, że chyba zaraz wybuchnę. Jeszcze do tego kobieta z kanapy się obróciła. Przynajmniej może teraz poznam kto to. – Tini?! Tini?! Naprawdę?! Dlaczego ona?! Co mi brakuje, co ona ma?!
-Alba, spokojnie, to nie tak jak myślisz. – Jeszcze mnie uspokaja. Najpierw kradnie mi chłopaka, a potem jeszcze chce mi się przylizać?!
-Jak nie to co myślę! Facundo, już, mów mi co tu się dzieje!
-Ale Misiek, przecież to nie to… - Jeszcze wciska mi kit.
-Jak to nie to?! Naprawdę, dlaczego ona?! Co mi brakuje?!
-Nic ci nie brakuje, jesteś śliczna…
-To dlaczego mnie zdradzasz?!
-Hahaha, ale Kochanie, ja Cię nie zdradzam. – Znowu się ze mnie śmieje. A co, jeśli mówi prawdę?
-Jak to mnie nie zdradzasz? To co tu robi Martina? – Czuję się teraz taka zmieszana. Nie wiem, co we mnie wstąpiło.
-Szykowałem dla Ciebie niespodziankę, a Tini mi tylko pomagała. Specjalnie poprosiła Lodo i Cande, aby wróciły na jakiś czas do Buenos Aires, byś mogła gdzieś wyjść. Wszyscy mi pomagali, łącznie z Jorge’m.
-Ojeju, ja… Nie wiedziałam… To dlatego dziewczyny kazały mi się pogodzić z Tobą. Ja… Przepraszam. A zwłaszcza Ciebie, Tini. Niepotrzebnie Cię osądziłam. Jeszcze raz przepraszam.
-Nic się nie stało. Też bym tak zrobiła, jakbym zobaczyła mojego chłopaka z jakąś dziewczyną. A teraz, Facu, może byś tak dał jej tą niespodziankę? – Zrobiło mi się bardzo smutno i wstyd po tych słowach. To było nieodpowiedzialne. Krzyk nie był potrzebny, mogłam najpierw porozmawiać. Ale czasu nie cofniemy. – To ja już pójdę. Powodzenia.
-Jaką niespodziankę masz dla mnie?
-Proszę. – Podał mi pudełeczko. Ciekawe, co tam jest.
-To… To… Jest piękne. – W pudełku znajdował się pierścionek z diamentem. – Pewnie musiał Cię kosztować.
-Dla Ciebie wszystko.
-Dziękuję. – Mówię, po czym go całuję.
Spędzamy razem miły wieczór. Przy okazji go jeszcze przeprosiłam za to wszystko. Należały mu się w sumie. Wzruszyłam się, gdy dostałam ten piękny pierścionek. Jak ja mogłam być taka głupia, i go oskarżać. A przede wszystkim jak mogłam kłócić się z nim o takie bzdety. Nadal w to nie wierzę.

2 komentarze:

  1. Moja kochana Falba ^-^

    Podoba mi się zazdrosna Alba :D
    Głupi Facu żeby nie wiedzieć jak ma na imię własna dziewczyna 0.o Wstyd na całej linii!!
    Tinka pomocna oo coś nowegi
    I słodkie zakończenie ^-^

    Świetny one shot, oby tak dalej

    Buziaczki :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Awh ♥ Falba :)
    Świetny, z każdym coraz lepiej, jeszcze trochę i nikt nie będzie mógł się z tobą równać <33
    No i mamy happy end :**

    OdpowiedzUsuń

Layout by
Leila