Z
tego co wiem nazywam się Alba, ale mój chłopak chyba o tym nie wie, bo cały
czas mnie nazywa ‘Misiaczkiem’; ‘Dzióbaskiem’; ‘Kochaniem’ i tym podobnymi
zdrobnieniami. Udajemy, że nie jesteśmy parą, bo może nas spotkać nalot fanów.
Na swoim blogu piszę o wymyślonym facecie, który nawet nie istnieje (chyba), i
nazywam go swoim Kotkiem. Facu może być zazdrosny, że nazywam jakiegoś gościa
pieszczotliwie, ale jakoś mu to wynagrodzę. Jeśli nadal nikt się nie domyślił,
to moim Misiaczkiem jest Facundo Gambande.
***
-Facundo!
Facundo! – Krzyczę. Chyba znowu udaje, że mnie nie słyszy. Ciekawe co tym razem
przeskrobał. – Co żeś ty narobił?! Stłukłeś mój ulubiony wazon!
-Ale Misiu, to
nie było specjalnie… On jakoś tak sam spadł…
-Jak sam
spadł?! Jak mógł sam spaść?! I nie misiaczkuj mi tutaj, pewnie zapomniałeś jak
mam na imię?!
-Nie prawda,
przecież pamiętam jak ma na imię moja dziewczyna…
-No to jak?!
-Em, e… O!
Poczekaj, to Jorge dzwoni. – No i wyszedł. Pójdę go lepiej podsłuchiwać, bo
jeszcze znowu coś wykombinuje.
Słyszę
dobiegające dźwięki z łazienki. A więc tam zamknął się. Znając go, pewnie nadal
myśli, że drzwi są dźwiękoszczelne. Wymieniałam je miesiąc temu, gdy zaczął coś
przede mną ukrywać. Znalazł jakąś lepszą kryjówkę, gdzie omawia te swoje sprawy
z chłopakami, a ja nadal nie odkryłam gdzie. O, coś słychać. ‘Stary, jak miała
na imię moja dziewczyna?’ – Skąd ja wiedziałam, że o to zapyta. ‘Alba, no
właśnie! Dzięki. Wiedziałem, że na A, ale miałem mętlik między Angeliką a Albą.’
- Jak on mógł pomylić moje piękne imię z jakąś Angeliką? No jak mógł? Nawet nie
wyglądam na dziewczynę z takim imieniem. O nie, chyba mnie zauważył. ‘Musze
kończyć, bo Alba mnie szpieguje.’ – Miałam rację, zauważył mnie. Czemu, czemu,
czemu? Posłuchałabym sobie jeszcze.
-Alba? –
Wyszedł. Jestem trochę zmieszana, nie wiem co powiedzieć.
-No ja, a kto?
– Jedyne co mi przyszło do głowy.
-Czy ty mnie
szpiegujesz?
-Ja? Ja? No
chyba we mnie nie wierzysz. Po co miałabym Cię szpiegować? – On to odkrył.
Ciekawe jak.
-Jesteś zazdrosna!
– Uśmiechnął się. Jeszcze się ze mnie śmieje, trzymajcie mnie.
-Ja? Ja?
Przecież ja bym w życiu nie była zazdrosna o Ciebie!
-Na pewno?
-Na pewno. A
teraz Cię przepraszam, ale umówiłam się z dziewczynami na kawę. – Musiałam jakoś
zmienić temat.
Poszłam się
jeszcze przebrać, bo rzeczywiście zapomniałam, że umówiłam się z Cande i Lodo w
kawiarni. Przeszukałam całą moją garderobę, aż znalazłam moje ulubione ubranie.
Różowa spódniczka do ud i szary sweterek. Po prostu uwielbiam tą stylizację,
jest bardzo słodka. Do tego jeszcze te białe baleriny, które mają takie małe
diamenciki. Dobrałam sobie jeszcze kilka bransoletek i naszyjnik, który
dostałam od moich przyjaciółek na dwudzieste szóste urodziny. To było kochane,
jak moi przyjaciele urządzili mi imprezę.
***
-Cześć
dziewczyny! Bardzo Was przepraszam za spóźnienie, ale wiecie jaki jest Facundo…
- Musiałam się tłumaczyć przed nimi, bo mój chłopak miał ochotę mnie oskarżać.
No cóż, takie jest życie.
-A Ty znowu o
Facu. Daj mu już święty spokój, cały czas na niego krzyczysz. Pogódź się z nim,
a nie cały czas będziecie żyć w stanie wojny. Przecież jesteście parą, prawda? –
Dlaczego ona zawsze musi mieć rację? Dlaczego ta Lodo musi być taka mądra?
-No nie wiem…
- Jestem naprawdę zmieszana. –Ale przecież to on zapomniał o moich urodzinach,
prawda? To on powinien przepraszać, a nie ja.
-Dobra, ale przeprosił,
prawda? I jeszcze zrobił ci taką romantyczną kolację, też bym tak chciała. –
Nie obyłoby się bez wtrącenia Candelarii. One mają rację.
-Chyba mamy
rację, prawda, Cande? – Dudu, bo tak ją wszyscy pieszczotliwie nazywają, tak
słodko uśmiechnęła się do Candelory, że aż mi się ciepło zrobiło. Kocham moje
przyjaciółki i za nic bym ich nie wymieniła.
-No dobra. Przyznaję,
macie rację. – Musiałam im przecież ulegnąć, chociaż rzeczywiście ją mają.
-Ha!
Wiedziałyśmy! – Tak ślicznie to zabrzmiało, jak krzyknęły to samo w jednym
momencie.
Przez całe
popołudnie rozmawiamy o rzeczach ważnych, i mniej ważnych. Wiele się
dowiedziałam, tak dawno się nie widziałyśmy. Bardzo za nimi tęskniłam. Cande
wyjechała z Ruggero do Włoch, a Lodo jak to Lodo podróżowała po świecie. Po
prostu nie mogłam powstrzymać łez, gdy musiałyśmy się rozstać. Ile czasu nie
będziemy się znowu widzieć? To pytanie pewnie będzie mnie nurtowało przez cały
dzień. Może jednak tym razem Candelaria przywiezie ze sobą Ruggero do
Argentyny? W sumie to nie wiem. Najbardziej mnie ciekawi, co wymyśli Lodovica.
Może znowu poleci nagrać jakiś teledysk do Polski? Im więcej pytań, tym mniej
odpowiedzi. Ale jedno wiem na pewno. Nigdy i nic nas nie rozdzieli!
***
Po długim
żegnaniu się z dziewczynami wróciłam do domu. Na szczęście zastałam tam Facu.
Ale chwila, on z kimś siedzi na kanapie! I to na pewno nie jest mężczyzna! A ja
głupia chciałam się z nim pogodzić. Jak ja mu zaraz wygarnę to się chłopak nie
pozbiera.
-Co ty
wyprawiasz?! – Wściekłam się tak, że chyba zaraz wybuchnę. Jeszcze do tego
kobieta z kanapy się obróciła. Przynajmniej może teraz poznam kto to. – Tini?! Tini?!
Naprawdę?! Dlaczego ona?! Co mi brakuje, co ona ma?!
-Alba,
spokojnie, to nie tak jak myślisz. – Jeszcze mnie uspokaja. Najpierw kradnie mi
chłopaka, a potem jeszcze chce mi się przylizać?!
-Jak nie to co
myślę! Facundo, już, mów mi co tu się dzieje!
-Ale Misiek,
przecież to nie to… - Jeszcze wciska mi kit.
-Jak to nie
to?! Naprawdę, dlaczego ona?! Co mi brakuje?!
-Nic ci nie
brakuje, jesteś śliczna…
-To dlaczego
mnie zdradzasz?!
-Hahaha, ale
Kochanie, ja Cię nie zdradzam. – Znowu się ze mnie śmieje. A co, jeśli mówi
prawdę?
-Jak to mnie
nie zdradzasz? To co tu robi Martina? – Czuję się teraz taka zmieszana. Nie
wiem, co we mnie wstąpiło.
-Szykowałem
dla Ciebie niespodziankę, a Tini mi tylko pomagała. Specjalnie poprosiła Lodo i
Cande, aby wróciły na jakiś czas do Buenos Aires, byś mogła gdzieś wyjść.
Wszyscy mi pomagali, łącznie z Jorge’m.
-Ojeju, ja…
Nie wiedziałam… To dlatego dziewczyny kazały mi się pogodzić z Tobą. Ja… Przepraszam.
A zwłaszcza Ciebie, Tini. Niepotrzebnie Cię osądziłam. Jeszcze raz przepraszam.
-Nic się nie
stało. Też bym tak zrobiła, jakbym zobaczyła mojego chłopaka z jakąś
dziewczyną. A teraz, Facu, może byś tak dał jej tą niespodziankę? – Zrobiło mi
się bardzo smutno i wstyd po tych słowach. To było nieodpowiedzialne. Krzyk nie
był potrzebny, mogłam najpierw porozmawiać. Ale czasu nie cofniemy. – To ja już
pójdę. Powodzenia.
-Jaką
niespodziankę masz dla mnie?
-Proszę. –
Podał mi pudełeczko. Ciekawe, co tam jest.
-To… To… Jest
piękne. – W pudełku znajdował się pierścionek z diamentem. – Pewnie musiał Cię
kosztować.
-Dla Ciebie
wszystko.
-Dziękuję. –
Mówię, po czym go całuję.
Spędzamy razem
miły wieczór. Przy okazji go jeszcze przeprosiłam za to wszystko. Należały mu
się w sumie. Wzruszyłam się, gdy dostałam ten piękny pierścionek. Jak ja mogłam
być taka głupia, i go oskarżać. A przede wszystkim jak mogłam kłócić się z nim
o takie bzdety. Nadal w to nie wierzę.

Moja kochana Falba ^-^
OdpowiedzUsuńPodoba mi się zazdrosna Alba :D
Głupi Facu żeby nie wiedzieć jak ma na imię własna dziewczyna 0.o Wstyd na całej linii!!
Tinka pomocna oo coś nowegi
I słodkie zakończenie ^-^
Świetny one shot, oby tak dalej
Buziaczki :*
Awh ♥ Falba :)
OdpowiedzUsuńŚwietny, z każdym coraz lepiej, jeszcze trochę i nikt nie będzie mógł się z tobą równać <33
No i mamy happy end :**